Kwarantanna domowa
uczniów, pogłębiona ostatnio zakazem samodzielnego wychodzenia z domu dla dzieci
i młodzieży do lat 18, uderza we wszelkiego typu interakcje, więzi i relacje, z
jakimi może się kojarzyć szkolny okres naszego
życia. Krytykowane na co dzień przez dorosłych kontakty uczniów realizowane poprzez
komunikatory, media społecznościowe i narzędzia wideokonferencyjne stają się
jedynym kanałem rozmowy, ekspozycji emocji i wyrażania uczuć. Mój uzależniony zdawałoby sie od Internetu wnuk z
podstawówki już ma już tego dość. Dzieci nie dzwonią do siebie. Pojawiają się wyraźne
oznaki znużenia komunikacją online. Zanikają relacje rówieśnicze, a jednocześnie pojawiają się
potrzeby bliskości. Niezaspakajane prowadzą do kłopotów
emocjonalnych i mogą stać się przyczyną zaburzeń psychicznych.
Badanie PISA 2018,
z którego pełny raport dotyczący Polski opublikował ostatnio Instytut Badań
edukacyjnych, już rok temu wskazywało na problemy wychowawcze i zdrowotne w
polskich szkołach. W ciągu sześciu lat aż o 10 punktów procentowych – do 19%
wzrosła liczba piętnastolatków, którzy czują się w szkole samotni, 22% uważa,
że czuje się niezręcznie i nie pasuje szkoły. Aż 40% nie czuje się częścią
szkoły. Poczucie przynależności do szkoły wśród polskich uczniów należy do
najniższych pośród badanych krajów OECD (15 miejsce od końca 79 listy badanych krajów).
W roku 2018 było źle,
ale dziś jest jeszcze gorzej. Izolacja od rówieśników, brak ruchu, nowa sytuacja
domowa całodobowego współdzielenia przestrzeni z pracującymi rodzicami i
rodzeństwem, nowe - często absurdalne - wymagania szkolne, a na końcu natłok niepokojących informacji
i dziesiątki godzin spędzonych z laptopem, tabletem czy smartfonem zdemolowały
codzienność uczniów, wzmacniając poczucie niepewności, strachu, samotności.
Wydawałoby się, że
zjawiska te powinna łatwo i szybko zdiagnozować polska szkoła, wszak i bez
koronawirusa stała się w ostatnich latach wylęgarnią depresji u co czwartego - piątego
ucznia w wieku gimnazjalnym. A także, że system oświaty - a zatem - władze publiczne
zareagują niemal automatycznie, zalecając szczególną dbałość o dobrostan uczniów
i budowanie wspólnoty.
Nic bardziej
mylnego. Przeciwnie. Dobrostan ucznia znalazł się w tle wprowadzonego modelu "zdalnego nauczania". Na pierwszym miejscu postawiono realizację podstawy programowej i przygotowanie
do egzaminów. Czyli spełnienie wymogów
formalnych i wyścig szczurów.
Pandemia wchodzi w
fazę silnego rozwoju. Rosną wskaźniki zarażeń i śmierci w wyniku choroby COVID-19.
Epidemiolodzy prognozują, iż możliwość powrotu uczniów do szkół do końca maja
jest wysoce wątpliwa. W Szwecji - która obrała liberalny kurs walki z
koronawirusem, bazujący na samodyscyplinie społecznej, trwa debata o zamknięciu
dotąd działających podstawówek. Media piszą, że we Francji odwołano matury zaplanowane
na… czerwiec. W tej sytuacji utrzymywanie obecnego modelu funkcjonowania szkół -
sugerującego, iż prowadzone obecnie „zdalne nauczanie”, czyli realizacja
podstawy programowej, może zastąpić szkołę w jej funkcjach edukacyjnych i
wychowawczych - jest przedłużaniem stanu niepewności w społecznościach szkolnych,
utrwalaniem nieskuteczności procesów dydaktycznych i
pogłębianiem czasu rozjeżdżania się działań systemu szkolnego z wyzwaniami czasu pandemii.
Szkodzi to wszystkim.
A z perspektywy tych rozważań: przede wszystkim uczniom. Pozostawia ich
bowiem samych sobie z rosnącymi problemami osobistymi i rozdarciem między fikcją
kontynuacji nauki w warunkach nierówności szans (o czym już pisałem w tekście „Nierówność”),
a realnymi wyzwaniami czasów odosobnienia, niepewności ekonomicznej rodzin, czy
zagrożenia zdrowia i życia.
Nie jesteśmy
skazani na taki scenariusz. Racjonalnym rozwiązaniem staje się zwrócenie działań
szkoły na inne tory: ratowania dobrostanu uczniów (a jednocześnie nauczycieli i
rodziców), budowania wspólnot szkolnych poprzez zapewnienie stałej interakcji wychowawczej
między uczniami i nauczycielami (w tym wychowawcami klas) oraz wzmacniania spójności społecznej w duchu solidarności wobec poczucia wspólnego zagrożenia.
Nie mam ambicji proponowania
zamkniętej listy rekomendacji. Tu potrzeba większej liczby strategów - najwyższy czas na powołanie na poziomie
centralnym antykryzysowego sztabu ekspertów, wypracowującego rozwiązania na
nowy rok szkolny 2020/2021. Ale za dość oczywiste działania do szybkiego
wprowadzenia uważam:
- odejście od toku realizacji podstawowy programowej i silnej weryfikacji toku nauczania, bazującej obecnie na e-dziennikach - współczesnych fetyszach „zdalnego nauczania” na rzecz koncentracji na wychowawczych i opiekuńczych celach szkoły, z zachowaniem elementów dydaktyki prowadzonej w aktywizujący ucznia, interaktywny sposób
- zapewnienie bieżącej infomacji ze strony władz oświatowych - jednoznacznej, jasnej w przekazie, odpowiadającej na wątpliwości nauczycieli, dyrektorów szkół i rodziców, ale i uczniów. To zadanie dla MEN, kuratoriów i samorządów jako organów prowadzących szkół realizowane w formule konferencji prasowych decydentów oraz help desk online dostępnego 5dni/8h.
- wprowadzenie codziennej komunikacji wychowawcy klasy z jej uczniami, z wykorzystaniem wielofunkcyjnych, bezpiecznych platform, a gdzie to niemożliwe z innych rozwiązań wideokonferencyjnych - swoiste „lekcje wychowawcze” na tematy bieżące, związane z przystosowaniem się do życia w nowych warunkach domowych, problemami osobistymi uczniów i rodzin, wydarzeniami na świecie
- znacząco większe niż dotąd wykorzystywanie w pracy nauczyciela i ucznia platform edukacyjnych, na których można organizować pracę klasy i ucznia, udostępniających obecnie bezpłatnie bogate zasoby edukacyjnej i narzędzia wspierające tok uczenia (się), a także narzędzia do sprawdzania nabytej wiedzy
- zerwanie z frontalnym modelem nauczania i zadaniowaniem uczniów via e-dziennik na rzecz stawiania uczniom wyzwań wspólnej pracy nad projektami edukacyjnymi. Przedmiotowymi, ale jeszcze lepiej międzyprzedmiotowymi, angażującymi zespoły uczniów do pracy grupowej, kontaktów z nauczycielami różnych przedmiotów, ocena postępu uczniów na podstawie wyników projektów a nie tylko testów
- organizacja konkursów dla szkół, klas i uczniów na poziomie gminnym, regionalnym i ogólnopolskim na najlepsze projekty edukacyjne, w których rywalizowaliby zespoły uczniowskie, a także rożnego typu konkursów i testów dla uczniów (z nagrodami), pobudzających aktywność poznawczą
- udostępnianie przez wszystkich pedagogów i psychologów szkolnych porad i wsparcia poprzez łatwo dostępne kanały tele- i wideokomunikacji.
Do rozważenia - po
konsultacji z epidemiologami – przedkładam podjęcie decyzji o wcześniejszym
zakończeniu roku szkolnego, powszechnej promocji do wyższych klas, przesunięciu
już teraz terminu matur na lipiec, przeniesieniu niezrealizowanej części podstaw
programowych do nowego roku szkolnego oraz zmianę organizacji roku szkolnego
2020/2021 (w przypadku zamknięcia roku szkolnego z końcem kwietnia – rozpoczęcie
go od lipca lub sierpnia br.).
Wskazane działania odciążające szkoły i rodziny ze złych emocji wewnątrzśrodowiskowych i napięć rozplenionych wszechogarniającym hejtem w Internecie można zrealizować relatywnie szybko i sprawnie w porównaniu do obecnego wariantu aktywności szkoły. Kontynuacja obecnego toku "zdalnego nauczania" - ostrzegam - to droga wysoce ryzykowna, która już
niedługo kosztować będzie drogo polską społeczność szkolną, a w przyszłości przyczyni się do pogłębiania problemów
społecznych. Najwyższy czas na strategiczne decyzje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz